Inspiracją do takiego wyjazdu jest reportaż "The Guardian" o rodzinnej wyprawie przez hiszpańskie Pireneje z dwójką dzieci i dwoma osłami. Autor opisał tygodniową trasę z namiotami, schroniskami, burzą, kąpielami w górskich potokach i zwierzętami, które nadawały całej wyprawie zupełnie inne tempo. Nie był to luksusowy wyjazd all inclusive, ale właśnie w tym tkwił jego urok.
Trekking z osłem. O co właściwie chodzi?
To nie jest przejażdżka na osiołku przy deptaku ani atrakcja "do zdjęcia". W trekkingu z osłem zwierzę idzie razem z rodziną po wyznaczonej trasie i zwykle niesie część bagażu. Uczestnicy prowadzą je na uwiązie, uczą się podstaw opieki, zakładania juków, czyszczenia i sprawdzania kopyt.
Burrotrek, firma organizująca takie wyprawy w Katalonii, opisuje trekking z osłem jako spokojną, prowadzoną lub samodzielną aktywność w naturze. W ofercie są krótkie spacery, jednodniowe wyjścia i kilkudniowe trasy, w tym wyprawy z noclegami w namiocie albo w kwaterach.
Największa różnica polega na tempie. Osioł nie jest maszyną do noszenia plecaków. Ma własny charakter, zatrzymuje się, wybiera krok, czasem chce skubnąć trawę i wymaga cierpliwości. Dla dorosłych może to być lekcja odpuszczania kontroli. Dla dzieci — świetny powód, by iść dalej.
Dlaczego dzieci mogą pokochać taki wyjazd?
Wielu rodziców zna ten problem: dziecko na górskim szlaku szybko się nudzi. Widoki, które zachwycają dorosłych, dla kilkulatka bywają mniej przekonujące niż kamień, żaba, patyk albo kałuża. Osioł zmienia zasady gry, bo sama droga staje się atrakcją.
Dzieci mają konkretne zadanie. Mogą pomagać prowadzić zwierzę, obserwować jego zachowanie, czesać je wieczorem, sprawdzać, czy idzie spokojnie, i przeżywać trasę nie jako "marsz", ale jako wspólną wyprawę z towarzyszem. W reportażu "The Guardian" rodzina z dziećmi w wieku pięciu i siedmiu lat przeszła dziennie zwykle kilka mil, a zwierzęta i góry sprawiły, że dzieci nie odbierały tego jak zwykłego chodzenia.
To ważny argument dla rodzin, które marzą o aktywnych wakacjach, ale boją się, że dzieci po pierwszym kilometrze zaczną protestować.
Hiszpańskie Pireneje zamiast zatłoczonego kurortu
Trekking opisany przez "The Guardian" prowadził przez hiszpańskie Pireneje, w okolicach Katalonii i Andory. Na trasie pojawiały się doliny, kamienne wsie, górskie potoki, łąki, schroniska i noclegi pod namiotem. Punktem startowym była okolica Cal Jan de la Llosa w prowincji Girona, gdzie Burrotrek przenosi osły latem, gdy niżej w Katalonii robi się zbyt gorąco.
To nie jest kierunek dla osób, które chcą mieć wszystko pod ręką. Trzeba lubić chodzenie, proste warunki, zmienną pogodę i brak pełnej kontroli nad planem. W zamian dostaje się coś, czego trudno szukać w dużym kurorcie: ciszę, przestrzeń, kontakt ze zwierzęciem i poczucie prawdziwej przygody.
Ile to kosztuje?
Ceny zależą od długości trasy, liczby osłów, noclegów i organizacji wyjazdu. Na stronie Burrotrek w cenniku 2025/26 wynajem jednego osła kosztuje od 55 euro za pół dnia do 80 euro za dzień przy jednodniowym wynajmie. Przy dłuższych trasach stawka dzienna spada — przy czterech lub więcej dniach to 70 euro dziennie za jednego osła, a przy dwóch lub więcej osłach 60 euro dziennie za osła. Cena obejmuje m.in. wprowadzenie do opieki i prowadzenia osła, juki, liny, podstawowe akcesoria, trasę GPS i jedzenie dla zwierząt.
Do tego trzeba doliczyć:
- dojazd,
- noclegi,
- jedzenie,
- ewentualne schroniska,
- ubezpieczenie,
- transport na miejsce startu,
- sprzęt trekkingowy lub biwakowy.
W reportażu "The Guardian" podano, że wyprawa była zorganizowana z Burrotrek, a noclegi w schroniskach kosztowały dodatkowo. Autor wspominał m.in. Refugi de l’Illa oraz Refugi dels Estanys de la Pera.
Czy trzeba mieć doświadczenie z osłami?
Nie trzeba być "człowiekiem od zwierząt", ale trzeba mieć rozsądek. Burrotrek podkreśla, że przed wyprawą warto przejść krótkie wprowadzenie, szczególnie jeśli uczestnicy nie mają wcześniejszego doświadczenia. Firma zaleca też, by pierwszego dnia wybrać trasę z instruktorem, który pokaże, jak prowadzić osła, jak reagować, gdy się zatrzymuje, i jak nie zamienić przygody w przeciąganie liny.
To nie jest wyjazd, w którym zwierzę "robi robotę", a człowiek tylko idzie za nim. Osioł potrzebuje spokoju, jasnych sygnałów i cierpliwości. Dla rodzin może to być ogromny plus, bo dzieci szybko uczą się, że zwierzę nie jest zabawką ani atrakcją na życzenie.
Dla kogo to dobry pomysł?
Taki wyjazd może spodobać się osobom, które:
- lubią góry, ale nie chcą bić rekordów,
- szukają wakacji bez tłumów,
- chcą pokazać dzieciom naturę inaczej niż przez ekran,
- lubią zwierzęta i są gotowe respektować ich potrzeby,
- akceptują prostsze noclegi,
- potrafią dostosować plan do pogody i tempa grupy.
To może być świetne dla rodzin z dziećmi w wieku szkolnym, ale też dla par i grup znajomych. Z małymi dziećmi trzeba dobrze przemyśleć dystans, noclegi i bezpieczeństwo. Według Burrotrek przy bardzo małych dzieciach warto mieć nosidło lub nosidło turystyczne, bo nie każda trasa i nie każdy moment będą dla nich łatwe.
Kiedy lepiej odpuścić?
Trekking z osłem nie jest dla każdego. Lepiej wybrać inny typ wakacji, jeśli ktoś:
- nie lubi chodzenia,
- źle znosi brak wygód,
- chce mieć codziennie basen, klimatyzację i pełną obsługę,
- boi się zwierząt,
- ma bardzo napięty plan i nie akceptuje opóźnień,
- liczy na to, że osioł będzie tylko "transportem bagażu".
W górach trzeba brać pod uwagę burze, upał, chłodniejsze noce i nagłe zmiany pogody. W reportażu z Pirenejów rodzina przeżyła gwałtowną burzę z gradem podczas noclegu w namiocie. To pokazuje, że nawet piękna wyprawa wymaga dobrego przygotowania i elastyczności.
Jak zaplanować taki wyjazd z Polski?
Najprościej potraktować trekking z osłem jako część większej podróży do Katalonii albo Pirenejów. Można dolecieć do Barcelony, Girony lub Tuluzy, a potem dojechać pociągiem, autobusem lub wynajętym autem w stronę gór. Osoby, które wolą wolniejsze podróżowanie, mogą rozważyć przejazd koleją przez Europę. Interrail przypomina, że dzieci w wieku 4–11 lat mogą otrzymać bezpłatny Child Pass przy zakupie odpowiedniego biletu dla osoby dorosłej, młodzieży lub seniora, choć nadal trzeba sprawdzać rezerwacje miejsc i dopłaty na konkretnych trasach.
Przed rezerwacją warto ustalić:
- długość trasy i dzienne dystanse,
- liczbę osłów,
- rodzaj noclegów,
- dostęp do jedzenia i wody,
- zasady w razie złej pogody,
- wymagania dotyczące dzieci,
- ubezpieczenie obejmujące trekking,
- sposób powrotu z końca trasy.
Dlaczego ten trend może rosnąć?
Bo coraz więcej osób ma dość wakacji, po których wraca jeszcze bardziej zmęczona. Trekking z osłem wpisuje się w szerszy trend slow travel: mniej atrakcji, mniej pośpiechu, więcej doświadczenia. Nie chodzi o idealne zdjęcie z hotelu, ale o wspomnienie: dziecko prowadzi osła przez dolinę, ktoś gotuje prosty posiłek po całym dniu marszu, wieczorem robi się chłodno, a w telefonie wreszcie nie ma zasięgu.
To nie są wakacje dla każdego. Ale właśnie dlatego brzmią tak świeżo. W świecie, w którym urlop często zaczyna przypominać logistyczny projekt, kilka dni z osłem w górach może być zaskakująco skutecznym sposobem na zwolnienie tempa.
I może o to chodzi najbardziej. Nie o to, żeby dojść szybciej. Tylko żeby po drodze wreszcie coś zauważyć i przede wszystkim spędzić czas razem, bez ciągłego przewijania filmików na social mediach.