Słońce nie szkodzi wszystkim tak samo
Nie chodzi o to, żeby całe lato siedzieć w domu. Chodzi o rozsądek. Dla zdrowej osoby krótki spacer rano może być zwykłą częścią dnia. Dla niemowlęcia, seniora, osoby po nowotworze skóry albo pacjenta przyjmującego leki zwiększające wrażliwość na światło ta sama ekspozycja może być dużo bardziej ryzykowna.
Najgorsze jest pełne słońce w godzinach, gdy promieniowanie UV i temperatura są najwyższe. Wtedy łatwiej nie tylko o oparzenie, ale też o przegrzanie. Krem z filtrem pomaga, ale nie rozwiązuje całego problemu. Liczy się też pora dnia, cień, ubranie, nakrycie głowy, woda i to, czy organizm w ogóle dobrze znosi upał.
Niemowlęta powinny być poza bezpośrednim słońcem
Najmłodsze dzieci wymagają szczególnej ochrony. Niemowlę nie potrafi regulować temperatury tak sprawnie jak dorosły, a jego skóra jest bardzo delikatna. Dlatego dziecko poniżej 6. miesiąca życia powinno być trzymane z dala od bezpośredniego słońca.
To ważne zwłaszcza na spacerze. Wózek ustawiony w pełnym słońcu może szybko się nagrzać. Błędem jest też przykrywanie go kocem albo grubą pieluszką, bo taka osłona może ograniczyć przepływ powietrza i zwiększyć ryzyko przegrzania. Lepszy jest daszek, parasolka, cień, przewiewne ubranie i regularne sprawdzanie, czy dziecku nie jest za gorąco.
Starsze dzieci też nie powinny spędzać południa na pełnym słońcu bez przerw. Czapka, woda, cień i filtr to nie plażowy dodatek, tylko letnia podstawa.
Seniorzy szybciej płacą cenę za upał
U osób starszych pełne słońce bywa problemem nie tylko dla skóry. Z wiekiem organizm może gorzej radzić sobie z termoregulacją i odwodnieniem. Senior może też słabiej odczuwać pragnienie, a przyjmowane leki mogą dodatkowo wpływać na ciśnienie, gospodarkę wodną albo tolerancję wysokiej temperatury.
Dlatego u osoby starszej długi spacer w południe, praca w ogrodzie, stanie na przystanku albo zakupy w dusznym sklepie mogą skończyć się zawrotami głowy, osłabieniem, omdleniem albo splątaniem. Tych objawów nie warto tłumaczyć tylko "zmęczeniem".
Najrozsądniej planować sprawy rano lub wieczorem. W najgorętszej części dnia lepiej zostać w cieniu albo w chłodniejszym pomieszczeniu. Seniorzy mieszkający sami powinni mieć pod ręką wodę i telefon, a bliscy powinni sprawdzać, czy podczas upałów dobrze się czują.
Jasna skóra, piegi i liczne znamiona. Tu ryzyko jest większe
Osoby z bardzo jasną skórą, piegami, rudymi lub blond włosami, niebieskimi albo zielonymi oczami zwykle szybciej ulegają oparzeniom. Jeśli skóra łatwo czerwienieje, boli po słońcu albo nigdy nie opala się "na brąz", pełne słońce powinno być traktowane jak realne ryzyko, a nie drobna niewygoda.
Szczególnie uważać powinny osoby z licznymi znamionami, historią oparzeń słonecznych, nowotworem skóry w rodzinie albo własną historią raka skóry. W ich przypadku ochrona przed UV nie jest kwestią estetyki. To element profilaktyki.
Niepokojące są znamiona, które szybko rosną, zmieniają kolor, mają nierówne brzegi, krwawią, swędzą albo wyraźnie różnią się od pozostałych. Takich zmian nie "obserwuje się przez lato". Trzeba pokazać je dermatologowi.
Leki mogą pogłębić problem
Wiele osób nie łączy leków ze słońcem. A to błąd. Niektóre preparaty mogą zwiększać wrażliwość skóry na światło. Po pobycie na słońcu może pojawić się silne zaczerwienienie, wysypka, świąd, pęcherze albo reakcja przypominająca oparzenie, mimo że ekspozycja nie była długa.
Dotyczy to m.in. części antybiotyków, leków przeciwzapalnych, moczopędnych, dermatologicznych, psychiatrycznych i kardiologicznych. Uważać trzeba też na niektóre zioła i suplementy, na przykład dziurawiec.
Inne leki nie muszą wywoływać reakcji skórnej, ale mogą pogarszać tolerancję upału. Mogą wpływać na pocenie, ciśnienie, nawodnienie, pracę nerek albo zdolność organizmu do chłodzenia się. Dlatego latem warto przeczytać ulotkę i zapytać farmaceutę, jeśli po słońcu pojawia się coś nietypowego.
Toczeń i nadwrażliwość na UV. Tu słońce może zaostrzać chorobę
Są choroby, przy których promieniowanie UV może być silnym bodźcem dla organizmu. Dobrym przykładem jest toczeń. U części pacjentów słońce może nasilać objawy skórne, powodować wysypki, zmęczenie, bóle stawów albo zaostrzenie choroby.
To nie jest "delikatna cera". To reakcja układu odpornościowego. Osoby z toczniem, fotodermatozami albo rozpoznaną nadwrażliwością na światło powinny mieć własne zasady ochrony ustalone z lekarzem. Czasem zwykłe "posmaruję się filtrem" nie wystarcza.
W takich przypadkach liczy się ochrona szeroka: unikanie najmocniejszego słońca, ubranie zakrywające skórę, kapelusz, okulary, cień i regularne stosowanie wysokiej ochrony przeciwsłonecznej.
Choroby serca, nerek, cukrzyca i problemy z ciśnieniem
Pełne słońce to nie tylko promieniowanie UV. To także temperatura, która obciąża układ krążenia. W upał organizm rozszerza naczynia krwionośne i traci wodę przez pot. U części osób może to prowadzić do spadku ciśnienia, zawrotów głowy, osłabienia albo omdlenia.
Szczególnie uważać powinny osoby z chorobami serca, nerek, cukrzycą, nadciśnieniem, niskim ciśnieniem, zaburzeniami rytmu serca i chorobami układu oddechowego. Ryzyko rośnie, gdy dochodzą leki moczopędne, leki na ciśnienie, mała ilość wypijanych płynów i długie przebywanie w nagrzanym miejscu.
W takich sytuacjach pełne słońce w środku dnia nie jest dobrym testem wytrzymałości. Lepiej przenieść aktywność na rano, robić przerwy, pić regularnie i nie ignorować objawów.
Ciąża i upał. Tu też lepiej nie przesadzać
Ciąża nie oznacza zakazu słońca, ale upał może być bardziej męczący. Łatwiej o osłabienie, odwodnienie, zawroty głowy, obrzęki i uczucie przegrzania. Długi pobyt na pełnym słońcu, zwłaszcza bez wody i odpoczynku, nie jest dobrym pomysłem.
Kobieta w ciąży powinna wybierać cień, lekkie ubrania i chłodniejsze pory dnia. Jeśli pojawia się omdlenie, duszność, kołatanie serca, silny ból głowy, osłabienie albo objawy odwodnienia, nie warto tłumaczyć wszystkiego pogodą.
Kiedy zejść ze słońca natychmiast?
Są objawy, przy których nie ma sensu "jeszcze chwilę posiedzieć". Ze słońca trzeba zejść, jeśli pojawia się silne osłabienie, zawroty głowy, nudności, ból głowy, kołatanie serca, splątanie, zimne poty, bardzo duże pragnienie albo uczucie, że zaraz zemdlejemy.
Alarmem są też pęcherze po oparzeniu, gorąca i sucha skóra, zaburzenia świadomości, omdlenie, drgawki albo objawy udaru cieplnego. Wtedy potrzebna jest szybka reakcja, chłodzenie i pomoc medyczna.
Nie chodzi o strach przed słońcem. Chodzi o rozsądek
Słońce nie jest wrogiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy osoby z grup ryzyka traktują pełne słońce tak, jakby ich organizm reagował identycznie jak u zdrowej, młodej osoby bez leków i chorób.
Niemowlęta, seniorzy, osoby z chorobami przewlekłymi, pacjenci przyjmujący niektóre leki, osoby po nowotworach skóry, z licznymi znamionami, toczniem albo nadwrażliwością na UV powinny latem uważać bardziej. Czasem najlepszą ochroną nie jest kolejna warstwa kremu, ale cień, kapelusz, woda i przełożenie wyjścia na późniejsze godziny.
Latem rozsądek nie odbiera przyjemności. Często po prostu pozwala wrócić do domu bez oparzeń, osłabienia i niepotrzebnych problemów.
Źródła: Lupus Foundation of America, CDC