Szczególnie niebezpieczny moment następuje wtedy, gdy "doradca" prosi o zainstalowanie dodatkowego programu.
Najpierw pojawia się kusząca reklama
PKO BP opublikował 26 sierpnia 2026 r. ostrzeżenie dotyczące oszustw inwestycyjnych. Jak wyjaśnia bank, wszystko może zacząć się od reklamy wyświetlonej podczas korzystania z mediów społecznościowych.
Oferta wygląda atrakcyjnie. Obiecuje możliwość szybkiego pomnożenia pieniędzy, wysoki zysk, a jednocześnie niewielkie lub wręcz zerowe ryzyko.
Aby zwiększyć wiarygodność przekazu, przestępcy mogą wykorzystywać w reklamach wizerunki znanych osób, banków, spółek czy instytucji. To może sprawić, że użytkownik uzna ofertę za prawdziwą.
Po kliknięciu reklamy trafia na stronę z formularzem. Podaje w nim swoje dane kontaktowe, np. numer telefonu lub adres e-mail. I właśnie wtedy rozpoczyna się kolejny etap oszustwa.
Dzwoni "makler" lub "doradca"
Z osobą, która zostawiła dane, kontaktuje się rzekomy konsultant, makler lub doradca finansowy. Rozmówca może posługiwać się profesjonalnym językiem i sprawiać wrażenie osoby dobrze znającej rynek finansowy.
PKO BP zwraca uwagę na charakterystyczny element takiej rozmowy: presję czasu. Oszust może przekonywać, że okazja jest wyjątkowa, liczba miejsc ograniczona albo decyzję trzeba podjąć natychmiast. To ma utrudnić spokojne sprawdzenie oferty.
Przestępcy mogą też prezentować fałszywe wykresy i wyniki inwestycji, aby przekonać ofiarę, że wpłacone pieniądze rzeczywiście zaczęły przynosić zyski. Celem jest nakłonienie jej do przekazania kolejnych środków.
Prosi o zainstalowanie programu? To sygnał alarmowy
Szczególnie niebezpieczny etap zaczyna się, gdy "doradca" proponuje zainstalowanie programu, który ma rzekomo ułatwić komunikację, obsługę inwestycji albo przeprowadzenie całej operacji.
W rzeczywistości może to być oprogramowanie umożliwiające zdalny dostęp do komputera lub telefonu.
Jeżeli przestępca uzyska taki dostęp, może obserwować to, co dzieje się na urządzeniu. Szczególnie groźna sytuacja powstaje wtedy, gdy ofiara loguje się w tym czasie do bankowości internetowej.
Dlatego nie należy instalować aplikacji ani programów wskazanych przez nieznaną osobę, która kontaktuje się w sprawie rzekomej inwestycji.
Straciłeś pieniądze? Oszuści mogą zadzwonić ponownie
Na tym proceder nie zawsze się kończy. PKO BP ostrzega również przed sytuacją, w której do osoby wcześniej oszukanej zgłasza się ktoś oferujący pomoc w odzyskaniu utraconych pieniędzy.
Może twierdzić, że reprezentuje kancelarię, instytucję finansową albo firmę zajmującą się odzyskiwaniem środków. Warunkiem rozpoczęcia procedury okazuje się jednak kolejna opłata. To może być następna próba oszustwa skierowana do tej samej osoby.
Jak rozpoznać podejrzaną ofertę inwestycyjną?
PKO BP wskazuje kilka sygnałów, które powinny wzbudzić szczególną ostrożność:
- obietnica bardzo wysokiego lub "pewnego" zysku bez ryzyka,
- presja na szybkie podjęcie decyzji,
- kontakt ze strony nieznanego "maklera" lub "doradcy",
- prośba o zainstalowanie programu umożliwiającego zdalny dostęp,
- nakłanianie do przekazywania kolejnych wpłat,
- prośba o podanie danych logowania, kodów autoryzacyjnych lub innych poufnych informacji,
- oferta odzyskania wcześniej utraconych pieniędzy w zamian za kolejną wpłatę.
W przypadku inwestycji zasada jest prosta: obietnica wyjątkowo wysokiego zysku przy jednoczesnym braku ryzyka powinna wzbudzić podejrzenia, a nie skłaniać do szybkiej wpłaty.
Jeżeli oferta wykorzystuje nazwę znanej firmy, banku czy instytucji, warto samodzielnie wejść na jej oficjalną stronę i sprawdzić, czy rzeczywiście prowadzi taką akcję. Nie należy robić tego poprzez link przesłany przez osobę oferującą inwestycję.
Źródło: komunikat bezpieczeństwa PKO Banku Polskiego "Inwestycja życia z reklamy? Uważaj, aby nie stracić pieniędzy", 26 sierpnia 2026 r.