Robisz to podczas burzy? Piorun nie musi trafić bezpośrednio, żeby zabić

Burza rzadko zaczyna się od wielkiego huku i pioruna nad głową. Częściej najpierw robi się duszno, niebo ciemnieje, a pierwszy grzmot słychać jeszcze gdzieś w oddali. Wtedy wiele osób uznaje, że ma czas: zostaje w jeziorze, idzie dalej przez pole, staje pod drzewem albo rozkłada parasol. To złudne poczucie bezpieczeństwa bywa najgroźniejsze, bo podczas burzy "jeszcze chwilę" może skończyć się tragicznie.

Czego nie robić podczas burzy? Lista jest długaTe błędy podczas burzy ludzie popełniają najczęściej
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Piorun nie musi trafić prosto w człowieka

Największy błąd polega na myśleniu, że niebezpieczne jest wyłącznie bezpośrednie uderzenie pioruna. Takie sytuacje się zdarzają, ale nie wyczerpują problemu. Piorun może uderzyć w drzewo, ziemię, wodę, ogrodzenie, maszt, słup albo metalową konstrukcję, a człowiek i tak może zostać porażony.

Prąd może rozchodzić się po gruncie, przeskoczyć z pobliskiego obiektu albo przejść przez rzecz, której dotykamy. Dlatego podczas burzy nie należy stawać pod drzewami, używać urządzeń podłączonych do prądu i wody, przebywać na otwartej przestrzeni ani dotykać metalowych konstrukcji. To nie są przesadne zakazy. To minimum rozsądku w sytuacji, w której jedna zła decyzja może skończyć się tragicznie.

Jeśli słychać grzmot, burza jest wystarczająco blisko, by traktować ją poważnie. Nie trzeba widzieć błyskawicy tuż nad głową. Nie trzeba czekać, aż zacznie lać. Grzmot jest sygnałem, że czas zejść z plaży, wyjść z wody, przerwać spacer po polu i szukać prawdziwego schronienia.

Ile osób ginie od piorunów?

Na świecie pioruny zabijają tysiące ludzi rocznie. W analizach dotyczących skutków wyładowań atmosferycznych często przytacza się szacunek mówiący o około 24 tys. zgonów i 240 tys. obrażeń rocznie. Liczby te wywodzą się z prac badaczy Ronalda L. Holle’a i Raúla E. Lópeza, którzy oceniali globalny wpływ piorunów na zdrowie i życie ludzi. Nie należy jednak traktować ich jak dokładnej liczby ofiar. To ostrożny szacunek, bo w wielu krajach porażenia piorunem są słabo raportowane albo w ogóle nie trafiają do statystyk. Najbardziej narażeni są ludzie, których burza zastaje pod gołym niebem: na polu, w górach, nad wodą, przy pracy na zewnątrz albo w miejscu, gdzie nie ma szybkiego dostępu do bezpiecznego budynku.

Według danych GUS przytaczanych przez CBOS w komunikacie "Postawy Polaków wobec niecodziennych zdarzeń losowych" średnia liczba zgonów z powodu porażenia piorunem w Polsce w latach 2008–2010 wynosiła ok. 6 rocznie. W praktyce oznacza to zwykle pojedyncze ofiary śmiertelne w skali roku, choć część opracowań publicystycznych i branżowych podaje szerszy zakres — od kilkunastu do kilkudziesięciu śmiertelnych porażeń rocznie. Ten wyższy zakres warto jednak traktować ostrożnie, bo nie zawsze jasno wskazano, jakie dane i definicje obejmuje.

Grzmot jest sygnałem, że czas zejść z plaży
Grzmot jest sygnałem, że czas zejść z plaży © Licencjodawca

Ciekawe światło na ryzyko rzuca brytyjska analiza opublikowana w "International Journal of Meteorology". Autorzy sprawdzili zgony od piorunów w Wielkiej Brytanii w latach 1987–2016. W ciągu 30 lat zginęło tam 58 osób, czyli średnio około 2 osoby rocznie. Najważniejszy był jednak kontekst: 72 proc. zgonów wiązało się z rekreacją, sportem i aktywnością na świeżym powietrzu. Wśród ryzykownych sytuacji pojawiały się spacery po wzgórzach i klifach, wędkowanie, golf, piłka nożna, rugby oraz sporty wodne. To dobrze pokazuje, że burza zastaje człowieka w miejscu, z którego trudno szybko uciec.

Większość osób porażonych piorunem przeżywa, ale to nie znaczy, że wraca do życia bez konsekwencji. Porażenie może doprowadzić do zatrzymania krążenia, zaburzeń rytmu serca, oparzeń, uszkodzenia słuchu, problemów neurologicznych, zaburzeń pamięci, przewlekłego bólu i urazów po upadku.

W Polsce burze najczęściej kojarzą się z połamanymi drzewami, zalanymi ulicami i brakiem prądu. Porażenia piorunem są rzadsze, ale nadal się zdarzają. Największe ryzyko dotyczy osób zaskoczonych przez burzę w górach, nad wodą, na polu, na plaży, na działce, na boisku albo w czasie pracy na zewnątrz.

Kąpiel w jeziorze, morzu albo basenie?

Woda i burza to jedno z najgorszych połączeń. Dotyczy to jeziora, rzeki, morza, odkrytego basenu, pomostu, kajaka, łódki, roweru wodnego i deski SUP. Osoba pływająca jest na odsłoniętej powierzchni, często daleko od schronienia, a woda może przewodzić energię wyładowania.

Nie trzeba, żeby piorun uderzył dokładnie w pływaka. Niebezpieczne może być także wyładowanie w pobliżu. Dlatego przy pierwszych oznakach burzy trzeba wyjść z wody, zejść z pomostu, oddalić się od brzegu i wejść do budynku albo samochodu z twardym dachem.

Drzewo chroni przed deszczem, ale nie przed piorunem

Chowanie się pod drzewem to odruch, który wygląda logicznie tylko przez pierwsze kilka sekund. Pada deszcz, więc człowiek szuka czegoś nad głową. Tyle że wysokie, samotne drzewo może stać się jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc w okolicy.

Piorun często wybiera obiekty wyniesione ponad otoczenie. Jeśli uderzy w drzewo, osoba stojąca obok może zostać porażona nie tylko przez bezpośredni kontakt, ale też przez przeskok boczny albo prąd rozchodzący się po ziemi. Szczególnie ryzykowne jest opieranie się o pień, stanie tuż przy drzewie i przeczekiwanie burzy pod jedynym drzewem na polu, łące czy parkingu.

Las nie jest idealnym schronieniem, ale pojedyncze drzewo na otwartym terenie jest jeszcze gorszym pomysłem. Jeśli nie ma budynku ani samochodu, trzeba odejść od najwyższych drzew, masztów i słupów. Prawdziwe bezpieczeństwo daje jednak dopiero zamknięte, solidne schronienie.

Parasol nie jest tarczą

Parasol podczas burzy bywa zdradliwy, bo daje poczucie kontroli. Człowiek nie moknie, więc wydaje mu się, że jakoś "radzi sobie" z pogodą. Tyle że parasol nie chroni przed wyładowaniem atmosferycznym, a w niektórych sytuacjach może zwiększyć ryzyko.

Metalowy stelaż dobrze przewodzi prąd. Sam metal nie działa jak magiczny magnes na pioruny, ale jeśli trzymamy przewodzący przedmiot wysoko nad głową, na otwartej przestrzeni, w deszczu i przy narastającej burzy, dokładamy sobie problemu. Podobnie jest z wędką, kijem golfowym, kijkami trekkingowymi, statywem, rowerem czy metalowym parasolem plażowym.

To szczególnie ważne na plaży, polu, boisku, parkingu, moście, pomoście i wzgórzu. Tam człowiek z parasolem może stać się jednym z bardziej odsłoniętych punktów w otoczeniu.

Otwarta przestrzeń nie daje drugiej szansy

Pole, łąka, plaża, boisko, parking, szczyt wzgórza i górska grań mają jedną wspólną cechę: brakuje tam osłony. Człowiek może stać się jednym z najwyższych punktów albo znaleźć się w zasięgu prądu rozchodzącego się po ziemi po pobliskim uderzeniu.

Jeśli burza zaskoczy na otwartym terenie, nie należy kłaść się płasko na ziemi. To stary mit, który może zwiększyć powierzchnię kontaktu z gruntem. Lepiej jak najszybciej zejść z odsłoniętego miejsca. Jeśli naprawdę nie ma dokąd uciec, trzeba znaleźć obniżenie terenu, kucnąć, złączyć stopy i ograniczyć kontakt z podłożem.

To nie jest pozycja "bezpieczna". To pozycja awaryjna, ostatnia deska ratunku. Najlepszym rozwiązaniem zawsze pozostaje zejście z otwartej przestrzeni, zanim burza znajdzie się nad głową.

Metalowe konstrukcje, ogrodzenia i przystanki

Podczas burzy lepiej nie dotykać metalowych ogrodzeń, barierek, słupów, rusztowań, masztów, bram, łańcuchów, drabin i konstrukcji reklamowych. Metal nie musi "ściągać" pioruna, żeby być groźny. Wystarczy, że przewodzi prąd, gdy dojdzie do uderzenia w pobliżu albo w element połączony z konstrukcją.

Ryzykowne może być też przeczekiwanie burzy pod lekką wiatą, na przystanku bez solidnej zabudowy, pod zadaszeniem przy plaży czy przy metalowym płocie. Człowiek widzi dach nad głową i czuje się trochę bezpieczniej, ale to nie jest to samo, co budynek.

Bezpieczne schronienie to dom, sklep, restauracja, stacja, szkoła, urząd, hotel albo samochód z twardym dachem i zamkniętymi oknami. Wszystko inne trzeba traktować jako półśrodek.

W domu też nie wszystko wolno

Wejście do domu znacząco zmniejsza ryzyko, ale nie oznacza, że można robić wszystko. Podczas burzy nie należy brać prysznica, kąpieli, myć naczyń ani korzystać z bieżącej wody, jeśli nie jest to konieczne. Wyładowanie może przemieszczać się przez instalację wodną.

Lepiej też nie używać urządzeń podłączonych do gniazdka. Dotyczy to komputera, ładowarki, sprzętu kuchennego, telewizora, konsoli czy telefonu podłączonego do ładowania. Telefon komórkowy sam w sobie jest bezpieczny, ale ładowarka w gniazdku zmienia sytuację.

Warto odsunąć się od okien, drzwi balkonowych, przewodów, rur i metalowych elementów. Burza trwa zwykle kilkanaście albo kilkadziesiąt minut. Prysznic, ładowanie telefonu i mycie naczyń mogą poczekać.

Samochód może ochronić, ale nie dlatego, że ma opony

Samochód z twardym dachem jest jednym z sensowniejszych schronień, jeśli burza złapie kogoś poza domem. Nie chodzi jednak o gumowe opony, jak często się powtarza. Znaczenie ma metalowa karoseria, która może odprowadzić ładunek po zewnętrznej powierzchni pojazdu.

W środku trzeba zamknąć okna i nie dotykać metalowych elementów. Nie należy wychodzić, dopóki burza nie minie. Trzeba też pamiętać, że takiej ochrony nie daje rower, motocykl, hulajnoga, quad, traktor bez kabiny, kabriolet ani odkryta łódź.

Jeśli burza zaskoczy podczas jazdy rowerem, nie warto "dociskać do domu". Lepiej zejść z roweru, oddalić się od metalowej ramy i znaleźć prawdziwe schronienie.

Kiedy można wrócić do wody albo na spacer?

Nie od razu po tym, jak przestanie padać. Najrozsądniejsza zasada mówi, żeby poczekać co najmniej 30 minut od ostatniego grzmotu. Początek i koniec burzy bywają zdradliwe, bo ludzie albo zbyt długo zwlekają z ucieczką, albo za szybko wracają do przerwanych aktywności.

Jeśli wciąż słychać grzmot, nie ma sensu przekonywać siebie, że "już jest daleko". Burza może przemieszczać się szybko, a wyładowania mogą pojawiać się poza główną strefą deszczu. Lepiej stracić pół godziny kąpieli, spaceru, pracy w ogrodzie czy meczu niż zaryzykować życie.

Co zrobić, jeśli piorun kogoś porazi?

Osobę porażoną piorunem można dotykać. To bardzo ważne, bo mit o "ładunku w ciele" może opóźnić pomoc. Człowiek po porażeniu nie jest źródłem prądu.

Trzeba wezwać pomoc, sprawdzić oddech i reakcję poszkodowanego, a jeśli nie oddycha, rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową. Jeśli burza nadal trwa, trzeba jednak pamiętać także o bezpieczeństwie ratownika. Jedno miejsce może zostać porażone więcej niż raz, a w tej samej burzy może dojść do kolejnych wyładowań.

Nawet jeśli poszkodowany jest przytomny, powinien zostać oceniony medycznie. Po porażeniu mogą pojawić się zaburzenia rytmu serca, oparzenia, urazy, problemy neurologiczne, zaburzenia słuchu lub wzroku.

Grzmi? Schodzisz. Tyle wystarczy zapamiętać

Najniebezpieczniejsze podczas burzy są zwykle proste decyzje: zostać w jeziorze, schować się pod drzewem, iść dalej przez pole, trzymać parasol nad głową, dotykać metalowego ogrodzenia, przeczekać pod wiatą, wziąć szybki prysznic albo korzystać z urządzeń podłączonych do prądu.

Burza nie wymaga paniki. Wymaga przerwania tego, co się robi, i znalezienia bezpiecznego miejsca. Jeśli słychać grzmot, nie ma "jeszcze jednej minuty", "ostatniego zdjęcia", "ostatniego okrążenia" ani "szybkiej kąpieli".

Burza rzadko daje tyle czasu, ile chcielibyśmy sobie dopowiedzieć. Dlatego najgroźniejsze nie bywa samo niebo, ale decyzja, żeby zostać jeszcze chwilę: w wodzie, na plaży, górskim szlaku, pod drzewem, z parasolem w ręku albo na pustej przestrzeni.

Źródła

  • Rządowe Centrum Bezpieczeństwa — "Burza – bądź bezpieczny". Zalecenia obejmują m.in. unikanie drzew, otwartej przestrzeni i szybkie szukanie schronienia.
  • CDC — "Safety Guidelines: Lightning". CDC wskazuje m.in., by unikać okien, drzwi, werand, telefonów przewodowych oraz powierzchni betonowych z metalowym zbrojeniem.
  • CDC — "Frequently Asked Questions About Lightning". Źródło podaje, aby nie korzystać z urządzeń elektrycznych i przewodów oraz unikać instalacji wodnej, m.in. prysznica, kąpieli i zmywania naczyń.
  • NOAA/National Weather Service — "Lightning Myths and Facts". Źródło wyjaśnia, że metal nie przyciąga piorunów, ale przewodzi prąd, więc należy unikać m.in. metalowych ogrodzeń, barierek i trybun.
  • NOAA — "5 striking facts versus myths about lightning you should know". NOAA podkreśla, że drzewo nie jest bezpiecznym schronieniem podczas burzy.
  • CBOS — "Postawy Polaków wobec niecodziennych zdarzeń losowych", BS/87/2013. Komunikat powołuje się na GUS i podaje, że w Polsce z powodu porażenia piorunem ginie przeciętnie ok. 6 osób rocznie.
  • dr inż. Marek Łoboda — "Porażenia piorunem ludzi w Polsce w latach 2001–2006", elektro.info. Artykuł porównuje dane o wyładowaniach rejestrowanych w Polsce z danymi statystycznymi dotyczącymi porażeń ludzi.
  • Ronald L. Holle — "A Year of Global Lightning Deaths and Injuries".
Wybrane dla Ciebie