Te owoce i warzywa zawierają najwięcej pestycydów. Nowe dane budzą niepokój
Na pierwszy rzut oka to jedne z najzdrowszych produktów w diecie. Owoce i warzywa kojarzą się z witaminami, błonnikiem i profilaktyką chorób. Problem w tym, że część z nich może zawierać pozostałości chemiczne, o których rzadko się mówi. Najnowsze analizy pokazują, że w niektórych przypadkach są one wykrywane regularnie.
Lista, która wraca co roku
Temat nie jest nowy, ale co roku wraca w raportach i zestawieniach. Jednym z najbardziej znanych jest ranking „Dirty Dozen”, publikowany przez Environmental Working Group. Organizacja analizuje dane z testów żywności i wskazuje produkty, w których najczęściej wykrywa się pozostałości pestycydów.
W najnowszych zestawieniach na liście regularnie pojawiają się truskawki, szpinak, winogrona, jabłka czy papryka. W wielu próbkach wykrywa się nie jedną, ale kilka różnych substancji jednocześnie. To właśnie ten element budzi największe obawy, bo w praktyce oznacza kontakt z mieszanką chemikaliów, a nie pojedynczym związkiem.
Coraz częściej mówi się o „forever chemicals”
W ostatnich latach w analizach pojawia się jeszcze jeden wątek. Część wykrywanych substancji należy do grupy PFAS, określanych jako tzw. „forever chemicals”. To związki, które bardzo wolno rozkładają się w środowisku i mogą kumulować się w organizmie.
Raport „Toxic Harvest: The rise of PFAS pesticides in fruit and vegetables in Europe”, przygotowany przez Pesticide Action Network Europe, pokazuje, że liczba produktów zawierających tego typu substancje wyraźnie wzrosła w ostatniej dekadzie. W 2021 roku wykryto je w około 14 proc. próbek owoców i 7 proc. warzyw. Najczęściej dotyczyło to m.in. truskawek, brzoskwiń i moreli.
Podobne wnioski pojawiają się w analizach medialnych, m.in. publikowanych przez CNN. Zwracają one uwagę na rosnącą skalę wykrywania pestycydów w żywności i ich potencjalną kumulację w organizmie.
Czy to znaczy, że owoce i warzywa są niebezpieczne
To najważniejsze pytanie, które pojawia się przy takich danych. Eksperci podkreślają, że większość wykrytych poziomów mieści się w obowiązujących normach bezpieczeństwa. Oznacza to, że jednorazowe spożycie nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Dane z analiz Environmental Working Group pokazują jednocześnie, że zdecydowana większość próbek z listy „Dirty Dozen” zawierała wykrywalne pozostałości pestycydów, a w części przypadków identyfikowano także PFAS.
Problem jest bardziej złożony i dotyczy długotrwałej ekspozycji. Organizm może być narażony na niewielkie dawki różnych substancji przez wiele lat. To właśnie efekt kumulacji jest dziś przedmiotem badań i dyskusji.
Jednocześnie zarówno instytucje publiczne, jak i naukowcy podkreślają, że korzyści ze spożywania owoców i warzyw nadal przewyższają potencjalne ryzyko. Eliminowanie ich z diety nie jest rozwiązaniem.
Co możesz zrobić w praktyce
Najważniejsze jest zachowanie równowagi i kilku prostych zasad. Dokładne mycie owoców i warzyw pomaga usunąć część pozostałości z ich powierzchni. Warto też stawiać na różnorodność, zamiast opierać dietę na kilku tych samych produktach.
Dobrym rozwiązaniem może być także sięganie po produkty ekologiczne w przypadku tych, które najczęściej pojawiają się w zestawieniach. Nie zawsze jest to konieczne, ale w niektórych sytuacjach może ograniczyć kontakt z pestycydami.
Problem, o którym będzie się mówić coraz więcej
Temat pozostałości chemicznych w żywności prawdopodobnie będzie wracał coraz częściej. Wynika to zarówno z coraz dokładniejszych metod wykrywania, jak i rosnącej świadomości konsumentów. To nie jest kwestia jednego produktu, ale całego systemu produkcji żywności.
Dlatego zamiast paniki lepiej postawić na świadome wybory. Dieta bogata w różnorodne produkty, połączona z prostymi nawykami, nadal pozostaje najrozsądniejszym podejściem.

