Truskawki, szpinak i papryka pod lupą. Co mówią najnowsze dane o pestycydach?

Truskawki, szpinak i słodka papryka znalazły się na liście produktów, które mogą zwiększać kontakt organizmu z pozostałościami pestycydów. Nie oznacza to jednak, że ich jedzenie prowadzi do zatrucia albo rozwoju choroby. Najnowsze europejskie dane pokazują, że zdecydowana większość kontrolowanej żywności spełnia normy, choć ślady różnych substancji nadal są wykrywane.

Pestycydy. Czy trzeba bać się truskawek i papryki?Pestycydy. Czy trzeba bać się truskawek i papryki?
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Skąd wzięły się te trzy produkty?

Głośne doniesienia o truskawkach, szpinaku i papryce dotyczą badania opublikowanego we wrześniu 2025 roku w czasopiśmie "International Journal of Hygiene and Environmental Health". Naukowcy stworzyli wskaźnik, który miał pokazywać, jak wybór konkretnych warzyw i owoców może wpływać na kontakt z mieszaniną pestycydów.

Wykorzystali informacje o diecie i próbki moczu 1837 uczestników amerykańskiego programu NHANES. Połączyli je z wynikami kontroli pozostałości pestycydów w 44 rodzajach warzyw i owoców, prowadzonych przez amerykański Departament Rolnictwa głównie w latach 2013–2018. W przygotowanym zestawieniu wysokie wyniki uzyskały między innymi truskawki, szpinak i słodka papryka.

Nie był to jednak eksperyment, podczas którego uczestnicy jedli wskazane produkty, a naukowcy sprawdzali, jak zmienia się poziom pestycydów w ich organizmach. Badacze porównali informacje z różnych baz danych. Truskawki, szpinak i papryka stały się więc medialnymi przykładami, a nie trzema produktami, którym osobno udowodniono szkodliwe działanie.

Wynik nie był tak jednoznaczny, jak sugerują nagłówki

W podstawowej analizie, obejmującej wszystkie produkty, naukowcy nie znaleźli istotnej zależności między opracowanym wskaźnikiem a ogólnym poziomem biomarkerów pestycydów w moczu.

Związek pojawił się dopiero po wyłączeniu ziemniaków z obliczeń. Autorzy tłumaczyli, że jemy je w bardzo różnych postaciach – jako ziemniaki gotowane i pieczone, frytki, chipsy czy składniki gotowych dań. Mogło to utrudnić prawidłowe oszacowanie porcji i rzeczywistego kontaktu z pozostałościami pestycydów.

To ważne ograniczenie. Nie można na tej podstawie stwierdzić, że zjedzenie miseczki truskawek, porcji szpinaku lub papryki automatycznie "podnosi poziom szkodliwych chemikaliów w organizmie". Wyniki sugerują raczej, że rodzaj wybieranych produktów może mieć znaczenie dla całkowitej ekspozycji, ale sposób jej mierzenia nadal wymaga dopracowania.

Biomarker w moczu nie oznacza zatrucia

W badaniu wykrywano pestycydy lub produkty ich przemian w moczu. Taki wynik potwierdza, że organizm miał kontakt z określoną substancją, ale nie mówi jeszcze, czy jej ilość była niebezpieczna.

Badacze nie sprawdzali, czy uczestnicy częściej chorowali, mieli zaburzenia hormonalne, problemy z płodnością albo większe ryzyko nowotworów. Nie można więc na podstawie tego badania przypisywać truskawkom, papryce czy szpinakowi konkretnych skutków zdrowotnych.

Obecność metabolitu w moczu może również świadczyć o tym, że organizm przetworzył i wydala daną substancję. Nie jest równoznaczna z jej trwałym gromadzeniem się w narządach.

Najnowszy raport EFSA uspokaja

Więcej informacji o produktach dostępnych w Europie przynosi raport Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności opublikowany w maju 2026 roku. Obejmuje on wyniki kontroli przeprowadzonych w 2024 roku.

W krajowych programach kontrolnych przebadano 86 449 próbek żywności. W 58,4 proc. nie wykryto mierzalnych pozostałości, a w 38,3 proc. znaleziono je w granicach dopuszczalnych norm. W 3,3 proc. próbek odnotowano przekroczenie maksymalnego poziomu pozostałości, lecz po uwzględnieniu niepewności pomiaru za niezgodne z przepisami uznano 1,8 proc. próbek. Łącznie 98,2 proc. spełniało wymagania prawne.

EFSA oceniła, że ryzyko dla zdrowia wynikające z oszacowanego narażenia na pestycydy w przebadanej żywności pozostaje niskie. Nie oznacza to, że na wszystkich warzywach i owocach nie ma żadnych pozostałości. Pokazuje jednak, że ich wykrycie najczęściej nie jest równoznaczne z przekroczeniem norm ani zagrożeniem dla konsumenta.

Przekroczenie normy nie zawsze oznacza zagrożenie

Maksymalny poziom pozostałości, określany skrótem MRL, jest przede wszystkim normą prawną i rolniczą. Pokazuje, jakiej ilości substancji można się spodziewać, gdy środek ochrony roślin został zastosowany zgodnie z zasadami.

MRL nie jest bezpośrednią granicą zatrucia. Przekroczenie tej wartości wymaga sprawdzenia i może oznaczać nieprawidłowe zastosowanie preparatu, ale nie świadczy automatycznie o tym, że zjedzenie produktu spowoduje problemy zdrowotne. W takich przypadkach urzędy wykonują dodatkową ocenę, uwzględniając między innymi ilość produktu, masę ciała konsumenta oraz toksyczność konkretnej substancji.

Z drugiej strony zgodność z normą nie oznacza zupełnego braku pestycydów. W jednej próbce mogą znajdować się ślady kilku substancji, dlatego coraz większą uwagę poświęca się łącznej ekspozycji i działaniu mieszanin.

Czy produkty ekologiczne rozwiązują problem?

Kilka niewielkich badań pokazuje, że zamiana żywności konwencjonalnej na ekologiczną może dość szybko obniżać poziom niektórych metabolitów pestycydów w moczu. Taki efekt obserwowano między innymi u dorosłych, kobiet w ciąży oraz osób stosujących dietę śródziemnomorską. Trzeba jednak pamiętać, że badania obejmowały małe grupy uczestników i nie sprawdzały, czy niższy poziom biomarkerów rzeczywiście oznacza mniejsze ryzyko chorób.

Nie oznacza to jednak, że ekologiczna żywność nie zawiera żadnych pestycydów ani że jej spożywanie na pewno zapobiega określonym chorobom. Dane dotyczące nowotworów i innych długoterminowych efektów zdrowotnych nadal są niejednoznaczne. Osoby kupujące produkty ekologiczne mogą ograniczyć kontakt z częścią syntetycznych środków ochrony roślin, ale nie jest to jedyny sposób dbania o bezpieczeństwo diety.

Nie trzeba również rezygnować z warzyw i owoców, gdy ich ekologiczne odpowiedniki są zbyt drogie. Korzyści wynikające z regularnego jedzenia różnorodnych produktów roślinnych pozostają dobrze udokumentowane.

Zwykłe mycie naprawdę coś daje

W przeglądzie "Reducing pesticide residues on produce: a scoping review of household produce washing methods", opublikowanym 30 kwietnia 2026 roku w "Frontiers in Environmental Health", przeanalizowano 47 badań dotyczących domowych metod usuwania pestycydów. Analizy objęły 23 rodzaje warzyw i owoców oraz 79 substancji.

Płukanie pod bieżącą wodą usuwało przeciętnie około 30 proc. badanych pozostałości. Moczenie w samej wodzie dawało podobny efekt. W eksperymentach lepsze wyniki uzyskiwano po zastosowaniu roztworów sody oczyszczonej lub octu, ale badacze zaznaczyli, że często wykorzystywano wysokie stężenia i długi czas moczenia, które niekoniecznie odpowiadają zwykłym warunkom domowym.

Nie ma jednej metody, która usuwa wszystkie pestycydy. Skuteczność mycia zależy od rodzaju warzywa lub owocu, jego powierzchni oraz właściwości danej substancji. Miękkie truskawki reagują inaczej niż jabłka pokryte woskową skórką, a pestycydy, które przeniknęły do wnętrza rośliny, mogą pozostać mimo dokładnego płukania.

Najprostszą zasadą pozostaje dokładne mycie pod chłodną, bieżącą wodą i delikatne pocieranie powierzchni. Z sałaty, kapusty czy szpinaku warto usunąć zewnętrzne, uszkodzone liście. Nie należy natomiast myć żywności płynem do naczyń ani mydłem, ponieważ środki te nie są przeznaczone do spożycia.

Czy trzeba bać się truskawek i papryki?

Nie. Badanie z 2025 roku zwróciło uwagę na problem łącznej ekspozycji na wiele substancji, ale jego wyniki były znacznie mniej jednoznaczne, niż wynikało to z medialnych nagłówków. Zależność nie pojawiła się w głównej analizie i była widoczna dopiero po usunięciu ziemniaków.

Najnowsze dane europejskie pokazują natomiast, że zdecydowana większość żywności spełnia obowiązujące normy, a szacowane ryzyko dla konsumentów pozostaje niskie. Rozsądnym rozwiązaniem nie jest więc wykreślanie truskawek, szpinaku czy papryki z jadłospisu.

Wniosek? Jedz różnorodne warzywa i owoce, dokładnie je myj i nie opieraj całej diety codziennie na tym samym produkcie. Pestycydy są tematem wymagającym dalszych badań i kontroli, ale alarmujący nagłówek nie powinien zniechęcać do żywności, która pozostaje ważną częścią zdrowej diety.

Źródła:

  • Temkin A.M. i wsp., "A cumulative dietary pesticide exposure score…", "International Journal of Hygiene and Environmental Health", 2025.
  • European Food Safety Authority, "The 2024 European Union report on pesticide residues in food", "EFSA Journal", 2026.
  • de Montagnac D. i wsp., "Reducing pesticide residues on produce…", "Frontiers in Environmental Health", 2026.
  • Oates L. i wsp., "Reduction in urinary organophosphate pesticide metabolites…", "Environmental Research", 2014.
Wybrane dla Ciebie