Jednocześnie niemal połowa badanych unika rozmów o pieniądzach, żeby nie doprowadzić do kłótni, a prawie jedna czwarta przyznaje się do ukrywania przed partnerem finansowego sekretu.
Wspólne konto przestaje być oczywistością
Jeszcze niedawno połączenie finansów mogło wydawać się naturalnym etapem wspólnego życia. Dziś ten model nie jest już oczywisty. Z badania Fidelity Couples & Money 2026 wynika, że 42 proc. respondentów łączy swoje finanse na wspólnych kontach, natomiast około jedna piąta trzyma je całkowicie oddzielnie.
Najbardziej widoczna zmiana dotyczy młodszych pokoleń. Całkowicie oddzielne konta preferuje:
- 34 proc. przedstawicieli pokolenia Z,
- 26 proc. millenialsów.
Jednocześnie około dwóch trzecich badanych uważa, że w związku ważne jest zachowanie przynajmniej pewnej autonomii finansowej.
Samo posiadanie osobnych kont nie musi więc świadczyć o braku zaufania. Dla części par jest po prostu sposobem organizowania codzienności i zachowania niezależności. Problem może zacząć się gdzie indziej — wtedy, gdy partnerzy nie wiedzą, jak naprawdę wygląda ich sytuacja finansowa.
68 proc. nie znało pełnej sytuacji finansowej partnera
To jeden z najbardziej zaskakujących wyników badania.
68 proc. respondentów przyznało, że przed wspólnym zamieszkaniem nie znało pełnego obrazu finansów partnera. W przypadku prawie jednej piątej poznanie go zajęło ponad rok od momentu zamieszkania razem.
Pod pojęciem sytuacji finansowej mogą kryć się nie tylko zarobki, ale także oszczędności, zadłużenie, zobowiązania i sposób zarządzania pieniędzmi.
Dwie osoby mogą więc wspólnie płacić rachunki i planować wakacje, a jednocześnie niewiele wiedzieć o innych elementach swoich finansów.
Co ciekawe, potrzeba większej otwartości jest szczególnie widoczna wśród młodszych respondentów. Połowa badanych chciałaby częściej rozmawiać z partnerem o codziennych finansach. Wśród przedstawicieli pokolenia Z było to 64 proc., a wśród millenialsów 63 proc.
O pieniądzach wolimy czasem nie mówić, żeby się nie pokłócić
Badanie pokazuje ciekawy paradoks. Większość uczestników dobrze ocenia swoje funkcjonowanie w związku i własną zdolność do radzenia sobie z finansami. Jednocześnie mniej niż jedna trzecia regularnie rozmawia o codziennych pieniądzach lub długoterminowych decyzjach finansowych.
Aż 49 proc. przyznało, że unika rozmów o pieniądzach, aby zapobiec kłótni.
W przypadku planów długoterminowych luka jest równie wyraźna. 69 proc. badanych nie prowadzi takich rozmów regularnie, chociaż 41 proc. chciałoby robić to częściej. Odkładanie rozmowy może przez pewien czas zapewniać spokój. Nie rozwiązuje jednak różnic dotyczących tego, ile wydawać, ile oszczędzać, czy zaciągać kredyt albo jak podzielić koszty wspólnego życia.
Prawie co czwarty ukrywa finansowy sekret
Jeszcze mocniejszy wynik dotyczy informacji, którymi partnerzy nie chcą się dzielić.
Prawie jedna na cztery badane osoby przyznała, że ukrywa przed partnerem jakiś finansowy sekret. Fidelity nie sprowadza tego wyniku wyłącznie do jednego rodzaju zachowania, dlatego nie należy automatycznie zakładać, że chodzi o ukryte długi czy duże zakupy.
Granica między prywatnością a sekretem może być zresztą inna w każdej relacji. Osobne konto, własne oszczędności czy przeznaczona tylko dla siebie część wynagrodzenia nie muszą oznaczać problemu, jeśli obie osoby znają i akceptują takie zasady.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy jedna osoba świadomie ukrywa informacje, które mogą wpływać na wspólne życie — np. zadłużenie, zobowiązania lub wydatki utrudniające realizację uzgodnionych celów.
Finansowa niezależność i finansowa tajemnica to nie to samo.
Nie każdy musi wpłacać do budżetu tyle samo
Różnice dotyczą również tego, ile partnerzy dokładają do wspólnych wydatków. 58 proc. respondentów stwierdziło, że partnerzy nie wnoszą równych kwot do domowych finansów. Prawie jedna czwarta przyznała jednocześnie, że taka nierównowaga wpływa na ich relację.
Osoby dokładające mniej deklarowały czasem poczucie winy i wrażenie, że nie robią wystarczająco dużo. Równość nie musi jednak oznaczać identycznej kwoty.
Jeżeli jedna osoba zarabia dwa razy więcej od drugiej, podział rachunków dokładnie po połowie może być odbierany jako mniej sprawiedliwy niż podział proporcjonalny do dochodów. W innej parze jedna osoba może przejmować większą część finansów, a druga wykonywać więcej nieodpłatnej pracy związanej z domem lub opieką.
Badanie nie wskazuje jednego najlepszego modelu. Pokazuje natomiast, że różnice finansowe mogą mieć również wymiar emocjonalny.
Młodsze pary inaczej patrzą także na rozstanie
Zmienia się nie tylko podejście do wspólnych kont. Ponad jedna czwarta badanych par z pokolenia Z deklarowała posiadanie formalnego lub nieformalnego porozumienia typu prenup, określającego kwestie finansowe na wypadek rozpadu związku. To ponad dwa razy większy odsetek niż w całej badanej populacji.
Tego wyniku nie należy bezpośrednio przenosić na polskie realia prawne. Badanie przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych, a amerykański prenuptial agreement nie jest dokładnie tym samym co polska intercyza.
Ciekawe jest jednak samo podejście. Połowa wszystkich respondentów przyznawała, że czasami zastanawia się nad tym, co stałoby się z ich finansami w przypadku zakończenia związku.
Myślenie o finansowym bezpieczeństwie na wypadek rozstania nie musi więc oznaczać braku wiary w relację. Dla części osób jest elementem planowania podobnym do zachowania własnych oszczędności czy osobnego konta.
Wspólne doświadczenia okazały się ważniejsze niż sama wspólna kasa
Badacze pytali również o elementy związane z udaną relacją. 53 proc. respondentów wskazało zgodność w podejściu do finansów jako jeden z ważnych czynników udanego związku. Z kolei 52 proc. uznało, że planowanie wspólnych przyjemności — takich jak randki, hobby czy wakacje — jest sposobem wykorzystania pieniędzy, który może wzmacniać więź.
Nie chodzi więc koniecznie o to, czy pensje wpływają na jedno konto.
Znacznie ważniejsze może być to, czy partnerzy wiedzą:
- jakie mają zobowiązania,
- na co chcą wydawać pieniądze,
- co jest dla nich ważne,
- ile niezależności potrzebuje każde z nich,
- jakie mają wspólne cele.
Można prowadzić całkowicie osobne konta i bardzo dobrze orientować się we wspólnych finansach. Można też mieć jedno konto i nadal unikać rozmów o pieniądzach.
"Money date", czyli rozmowa o pieniądzach bez awantury
Fidelity proponuje parom prostą praktykę określaną jako "money date" — regularnie zaplanowaną, spokojną rozmowę poświęconą finansom.
Nie musi zaczynać się od długu, emerytury czy kredytu hipotecznego. Firma sugeruje zaczynanie od mniej obciążających tematów, np. pieniędzy przeznaczonych na przyjemności, randkę, wakacje czy wspólny projekt. Dopiero z czasem można przejść do oszczędności, zadłużenia i planów na przyszłość.
Nie jest to oczywiście metoda terapeutyczna ani recepta na każdy konflikt w związku. To rekomendacja firmy finansowej oparta na wynikach jej własnego badania. Sam pomysł pokazuje jednak coś ważnego: rozmowa o pieniądzach nie musi odbywać się dopiero wtedy, gdy pojawia się problem.
Osobne pieniądze nie muszą oznaczać osobnego życia
Wyniki Fidelity Couples & Money 2026 nie pokazują, że pary odchodzą od bliskości czy wspólnego planowania. Pokazują raczej, że zmienia się sposób rozumienia finansowego partnerstwa. Dla coraz większej części młodszych osób bycie w związku nie oznacza automatycznego połączenia wszystkich pieniędzy. Jednocześnie potrzeba rozmowy pozostaje.
Osobne konto może zapewniać niezależność. Własne oszczędności mogą dawać poczucie bezpieczeństwa. Różne dochody nie muszą oznaczać konfliktu. Problem pojawia się wtedy, gdy partnerzy żyją według dwóch różnych finansowych zasad, ale nigdy o nich nie rozmawiają.
O badaniu
Badanie Fidelity Couples & Money 2026 zostało przeprowadzone przez Versta Research na zlecenie Fidelity Investments. Wzięło w nim udział 3193 dorosłych mieszkańców Stanów Zjednoczonych w wieku co najmniej 18 lat, pozostających w małżeństwie lub długoterminowym związku — w tym związku partnerskim lub unii cywilnej — od przynajmniej trzech lat.
Ankietę przeprowadzono od 14 października do 2 listopada 2025 roku. Próba została ważona m.in. pod względem wieku, płci, pochodzenia, dochodów i wykształcenia na podstawie danych US Census Bureau. Maksymalny deklarowany margines błędu dla całej próby wynosił ±2 punkty procentowe, przy założeniu braku błędu doboru próby. Wyniki Fidelity opublikowało 19 maja 2026 roku.
Źródło: Fidelity Investments, 2026 Couples & Money Study, 19 maja 2026 r.